sobota, 27 lutego 2016

Część 1: Rozdział 7


Dziewczyna złapała się odruchowo za głowę. Cicho jęknęła, czując nieprzyjemny uścisk na brzuchu w okolicy rany. Otworzyła powoli oczy, ale zaraz je zamknęła, oślepiona zachodzącym słońcem.
- O. Już się obudziłaś. - Podniosła trochę wzrok. Spojrzała w czerwone tęczówki demona.
- Czemu to ja muszę mdleć? - Spytała retorycznie, ponownie zamykając oczy. W jego ramionach było jej wygodnie i ciepło. Nie chciała ich opuszczać.
Zapanowała między nimi cisza. Bardziej napięta i niekomfortowa niż dotychczas. To przez ten pocałunek. Tylko co się zmieniło? Żadne nie potrafiło odpowiedzieć sobie na to jedno pytanie. Shinigami odetchnęła głęboko, czując dusze Ciela i Livenny, wyróżniające się spośród innych. Doskonale zdawała sobie sprawę, że Sebastian także ich czuje.
- Postaw mnie na ziemi. - Powiedziała cicho. - Nie mogę się tak pokazać.
- Czy twoje rany leczą się tak, jak moje? - Zignorował ją i dalej szedł prosto.
- T-tak… Raczej tak… - Wtuliła twarz w jego koszulę. Poczuła ledwo wyczuwalny zapach przypraw korzennych i róż.
- Za chwilę będziemy na miejscu. - Stwierdził i przyspieszył kroku.
Przed nimi rozpościerało się duże, barwne miasto. Uliczki i budynki były przystrojone w girlandy i kwiaty. Wyglądało jakby trwał jakiś festyn. Mijane przez nich dusze były uśmiechnięte i roześmiane. Oboje spojrzeli na siebie i zaczęli się rozglądać za kuzynostwem. Po paru minutach zauważyli ich siedzących na jakiejś ławce. Blondynka podniosła na nich wzrok i słodko się uśmiechnęła.
- Wyglądacie uroczo~ - Cicho jęknęła, słysząc swój przesłodzony głosi ukryła twarz w dłoniach. - Zabijcie mnie teraz…
Demon podniósł pytająco brew, a shinigami zarumieniła się. Spojrzała szybko na niego. Mężczyzna niechętnie postawił ją na ziemi. Poprawiła swój strój i przelotnie popatrzyła na rany. Nie było po nich śladu, po za zaschniętą na ubraniu i skórze krwią.
- W takich momentach jak ten, naprawdę się cieszę, że nie jestem demonem. - Szepnęła do siebie.
- Wiesz… Jesteś głupia i nieodpowiedzialna.
- Co żeś powiedział?! - Warknęła.
- To, co słyszałaś. Dałaś się podejść i zranić. - Stwierdziła stając przed nią.
- Wcale, że nie! - Wykrzyknęła. Jak on śmiał tak twierdzić?!
- Wcale, że tak! - Odpowiedział jej tym samym tonem.
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Skończycie się łaskawie kłócić?! - Wtrącił się Ciel.
- Tak. - Odparła czerwonowłosa, krzyżując ręce na piersiach.
- Nie. - Zaprzeczył demon, patrząc na nią purpurowymi oczami.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Czy to ja nie miałam mówić „nie”?! - Odwróciła się od niego, myśląc nad tym. Nastolatkowie popatrzyli po sobie i ciężko westchnęli nad swoimi służącymi. Oboje wstali.
- A skupiając się na ważniejszych kwestiach… - Zaczął szarowłosy.
- Jak my się stąd wydostaniemy? - Dokończyła Livenna.
- Wystarczy, że przejdziemy przez lustro. - Stwierdził Sebastian, jakby była to największa oczywistość na świecie. - A przynajmniej mam taką nadzieję… - Końcówkę mruknął pod nosem.
Anna przewróciła oczami, ale mimo wszystko poszła za lokajem, gdziekolwiek ich prowadził. I tak nie miała lepszego pomysłu, co mogłaby zrobić. Brunet poprowadził ich wieloma krętymi uliczkami, aż w końcu natrafili na dom, wyglądający na opuszczony. Tynk odpadał ze ścian, parę okien było wybitych, a drzwi wyglądały jakby miały zaraz wypaść z zawiasów. Demoniczny lokaj nawet nie zdążył dotknąć drewna, z którego zrobione były drzwi, bo te od razu się rozpadły, wzniecając chmurę kurzu i pyłu. Wszyscy zasłonili usta i nosy, by się przed nią uchronić. Sebastian trochę się rozejrzał po wnętrz, które tylko potwierdzało stan budynku. Tapeta odrywająca się od ścian, pajęczyny w kątach, kurz na każdym meblu, który nie był osłonięty.
- Skąd wiesz, że tu będzie jakiekolwiek lustro? A raczej lustro, które nie jest popękane i nadaje się jako przejście? - Spytała sceptycznie shinigami, stając za nim.
- Zgaduję. - Wzruszył ramionami, dalej się rozglądając. W pewnym momencie zauważył odblask światła spod jednej z plandek, stojących przy ścianie. Uśmiechnął się tryumfalnie, patrząc na nią. - Znalazłem. - Nie skomentowała tego tylko szybko go minęła.
Podeszła w odpowiednie miejsce. Szybkim ruchem zabrała materiał, wzniecając kolejną chmurę kurzu. Zaczęła kaszleć, a koło niej przebiegł pająk. Pisnęła głośno i odskoczyła, wpadając jednocześnie na Sebastiana. Kuzynostwo popatrzyło na nią, ale zaraz podeszło do lustra.
- Coś się stało?
- T-tam był pająk… - Wykrztusiła , bardziej blada niż zwykle. - J-jak ja nie znoszę tych--
- Ktoś się boi małych pajączków? - Zakpił z uśmiechem.
- Pieprz się. - Warknęła na tyle głośno, by tylko on ją usłyszał.
- A co to za słownictwo? Kobiecie nie przystoi.
- Gdybyś mieszkał przez dziewięćdziesiąt procent swojego życia z szóstką facetów w jednym mieszkaniu, pracował z kolejną osiemdziesiątką i przyjaźnił jedynie z czwórką dziewczyn, to też byś potrafił przeklinać. - Fuknęła. Przełknęła ślinę i ponownie podeszła do nastolatków. Wyciągnęła chusteczkę z kieszeni sukienki i przetarła brudną powierzchnię zwierciadła.
- Jak mam dostać się z powrotem? - Spytała cicho blondynka.
- W ten sposób. - Odpowiedziała jej shinigami, złapała ją za rękę i pociągnęła za sobą w stronę tafli lustro. - Widzimy się po drugiej stronie! - Krzyknęła do Sebastiana i Ciela, a sama z dziewczynką przekroczyła granicę między światami.
Znalazły się ponownie w pokoju w zajeździe, z którego wyruszali. Po chwili koło nich pojawili się chłopacy. Nie czekając już na nic, opuścili karczmę i wrócili do posiadłości Phantomhive.

wtorek, 22 grudnia 2015

Część 1: Rozdział 6

Zamrugała delikatnie, odzyskując powoli trzeźwość myślenia. Powoli dochodziły do niej różne rzeczy z otoczenia. Przymknęła oczy, wtulając twarz w materiał przed sobą. Nagle poczuła delikatne pocałunki na swoich włosach. Gwałtownie otworzyła oczy i spojrzała w górę. Napotkała zaskoczone spojrzenie Sebastiana. Spłonęła ciemnym rumieńcem i odskoczyła od niego, uderzając plecami o ścianę. Objęła się ramionami, uciekając od niego wzrokiem.
- Co się stało? - Wyszeptała cicho.
- Zostaliśmy rozdzieleni, a ciebie dopadł urok tego miejsca. - Także odwrócił wzrok od niej.
- Roz-rozdzieleni...? Cholera! Wiedziałam, że tak to się skończy. Co my mamy teraz zrobić?! Panicz i panienka są gdzieś i wątpię, by było dobrze z nimi dobrze. - Zaczęła wyrzucać z siebie kolejne słowa z dużą szybkością.
Demon się zirytował i zrobił jedyną rzecz, jak przychodziła mu do głowy. Złapał ją za ramiona, przyciągnął do siebie i wpił się gwałtownie w jej wargi. Otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia.
- S-Sebas... - Pisnęła zaskoczona, ale mężczyzna wykorzystał to, że miała otwarte usta i wepchnął w nie swój język.
Przeraziła się, czując jak jego język badał jej podniebienie, zaczepiając jej język. Niepewnie zamknęła oczy i oddała pieszczotę. Jedna chwila zapomnienia. Jedna chwila przyjemności. Szybko otworzyła oczy, orientując się co robi. Po chwili po uliczce rozległ się głośny trzask. Dziewczyna, po raz trzeci w ciągu ich znajomości, spoliczkowała go. Zakryła pięścią usta i pokaźny rumieniec na twarzy.
- Jak... Jak śmiałeś... - Warknęła. - Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, co zrobiłeś?
Przemilczał jej pytanie. Wyjrzał ostrożnie za róg budynku. Złapał ją mocno za nadgarstek i pociągnął za sobą, wychodząc na pustą ulicę.
- Idziemy.
- Mogę iść sama. - Spróbowała wyrwać dłoń z jego uścisku, ale ten był bardziej niż żelazny. - Nie traktuj mnie jak dziecka! - Dodała z wyrzutem.
- Zachowujesz się i wyglądasz jak dziecko, więc będę cię tak traktować. - Spojrzał na jej biust. - Chociaż nie. Cofam to ostatnie.
Zarumieniała się i spuściła wzrok na ziemię. Pozwoliła poprowadzić się między budynkami. W końcu wyszli na duży, otwarty plac. Shinigami rozejrzała się uważnie po okolicy. Dookoła kamiennego placu stało parę kamienic o pustych oknach. Część szyb była zbita i zabita dechami. Czerwonowłosa ruszyła powoli przed siebie, ale mężczyzna zaraz pociągnął ją ku sobie. Spojrzeli na siebie na co demon pokręcił przecząco głową i wyszedł przed nią. Nagle wylądowała przed nimi biała postać. Kobieta, o białych włosach w sukience jakby zrobionej z piór, uśmiechnęła się do nich podstępnie. Zaśmiała się głośno, a za nią pojawił się białowłosy mężczyzna.
- Brawo Vivi. - Wyszedł do przodu, mierząc wzrokiem parę przed nim. - Nieźle to wymyśliłaś.
- Zrobiłam to tylko ten jeden raz. - Warknęła, odwracając się i otwierając duże skrzydła. - Następnym razem skończy się to dla ciebie znacznie gorzej. - Wzbiła się wysoko w powietrze i zniknęła gdzieś w chmurach.
- Anioły... - Mruknęła Anna, przeklinając na czym świat stoi.
- W końcu się spotykamy. - Wzrok anioła skupił się na niej, zlustrował ją wzrokiem i oblizał powoli wargi. - Nie zmieniłaś się przez te 50 lat.
Shinigami cofnęła się odruchowo o krok, ale szybko skarciła się w myślach. Miała być silna i niczego się nie bać. Nie może sobie pozwolić na słabość czy ucieczkę. Musiała udowodnić, że jest prawdziwym Bogiem Śmierci, że nie jest od nikogo gorsza. Odetchnęła głęboko i wyswobodziła dłoń z uścisku lokaja. Zdjęła wstążkę z włosów, okręciła nią wokół dłoni, a ta zmieniła się w srebrny miecz. Jej Kosa Śmierci. Jej najpotężniejsza broń. Wyszła przed demona i przyjęła pozycję obronną, czekając na jego następny ruch.
- Wiedz, że nie zawaham się walczyć. - Warknęła.
- Nie przyszedłem to walczyć, a na pewno nie z tobą moja droga. - Obrzucił pogardliwym spojrzeniem bruneta.
Dziewczyna prychnęła cicho, wyskakując do przodu. Niebieskooki, z lekką irytacją unikał jej ataków. Jak ona mogła go atakować?! Przecież prawdziwy wróg stoi za nią. Nie podobało mu się, że to on jest jej celem. Prawie niedostrzegalnym ruchem, wyciągnął swój miecz i naciął głęboko jej ramię. Upuściła broń i szybko się odsunęła. Nie mogła złapać oddechu, a płynąca z rany krew zabarwiała jej koszulę na czerwono. Doskoczył do niej, wysunął ukryty sztylet i wbił go w jej brzuch. Z rany trysnęła posoka, a dziewczyna osunęła się na kolana. Zakrztusiła się własną krwią, szkarłatna strużka popłynęła po jej brodzie. Anioł zacmokał z dezaprobatą.
- Wtedy wydawałaś się silniejsza, - Złapał ją za brodę, by na niego spojrzała. - ale i tak cię chcę. Jesteś. Tylko. Moja.
Otworzyła szerzej oczy, rozumiejąc parę spraw. Białowłosy mężczyzna zbliżył się do niej. Ich nosy się stykały, a wargi dzieliły milimetry. Na sekundy przed pocałunkiem, poczuła zimne dłonie na swojej talii. Krzyknęła cicho z bólu, który powoli przejmował jej ciało. Powoli zaczęła tracić przytomność. W tym samym momencie lokaj odepchnął anioła od niej, szybko ją złapał nim upadła i wziął ją na ręce.
- Nie waż się jej dotykać. - Wysyczał niebieskooki z nienawiścią w głosie. - Ona do ciebie nie należy.
- Tym bardziej do ciebie. - Warknął demon, łapiąc mocniej dziewczynę. Bezgłośnie jęknęła z bólu. - Nie zbliżaj się do niej. - Minął skrzydlatego mężczyznę i poszedł jedną ze ścieżek. Musiał szybko ją stąd wydostać. Tylko tyle się teraz dla niego liczyło...

wtorek, 13 października 2015

Część 1: Rozdział 5

- Jesteś absolutnie pewna? - Spytał po raz n-ty hrabia. - Bo jeśli tak, to musimy zacząć przygotowania...
- Tak, jestem pewna. Do tego przygotowania już zaczęliśmy. W naszym pokoju stoi już wazon z niezapominajkami. Za dwa dni wszystko będzie wiadomo. Nie jestem tylko pewna co do tego, kto jest naszym przeciwnikiem, ale pewne podejrzenia mam. - Oparła się o ścianę za nią. Musiała się uspokoić. Ta jedna sprawa przysparzała jej za dużo wspomnień.
- Dobrze. - Odparła blondynka, wstając z łóżka. - Zostawiam to wam. - Z tymi słowami wyszła razem z kuzynem. Demon i shinigami spojrzeli na siebie.
- Jeśli chcesz, to możesz iść. Ja mam jeszcze parę spraw na głowie. - Rzekła, mijając go. W ostatniej chwili chwycił jej dłoń. Brunetka odwróciła się w jego stronę, z niekłamanym zdziwieniem. - Coś się stało?
- O co chodzi z tą kartką? W jaki niby sposób naprowadziła cię na cokolwiek? - Spytał, dalej ją trzymając.
- Wspomnienia... - Szepnęła. - To było to słowo. „Wspomnienia”. Dla mnie są bardzo ważne, a to wszystko przypomniało mi sytuację sprzed wieków, kiedy pytałam Ojca o sposoby przechodzenia pomiędzy światami realnymi i lustrzanymi. - Odwróciła od niego wzrok. Tak dużo wspomnień dzieciństwa... - Powiedział mi, że istnieją pewne „klucze”, które pozwalają przejść na drugą stronę. Tylko osoba nadludzka może przekroczyć granicę bez większego uszczerbku na zdrowiu i psychice... Wiem niestety tylko tyle.
- Jak się nazywał twój „Ojciec”?
- A co cię to obchodzi?! Po za tym... nie mogę sobie przypomnieć. To tak jakby część wspomnień z nim zniknęła, nawet nie wiem jak on wyglądał... I nie, nie wiem czemu tak się stało! - Wyrwała mu dłoń z uścisku i szybko wyszła z pokoju. Musiała to wszystko dokładnie przemyśleć.
Kolejne dwa dni wszyscy spędzili na opracowaniu planu działania. Demon, jak i shinigami udawali, że między nimi nie doszło do żadnych dziwnych, niezręcznych lub uważanych za niewłaściwe sytuacji. Starali się to wszystko uporządkować, na swój sposób. Mimo wszystko myśleli, a te myśli przerażały ich. Zaczęli czuć coś, czego żadne z nich nie powinno. Wieczorem drugiego dnia zebrali się w pokoju służących. Ci trzymali w dłoniach uschniętą niezapominajkę.
- Proszę nie puszczać naszych dłoni. - Przypomniała czerwonowłosa. Pozwoliła włosom opaść na plecy, dół sukienki spięła do góry, miała swoje zwyczajowe okulary, a jako opaskę zawiązała czarną wstążkę. - Jako istoty nadludzkie ja i Sebastian możemy przejść na drugą stronę. Przynajmniej mam taką nadzieję... - Dodała sobie ciszej. Spojrzeli na siebie i skinęli głowami. Dziewczyna wzięła głęboki oddech i zamknęła oczy.
- „Canta mia Santa Krishna Kamida Liyagi Mahiya Kritia”. - Odezwali się jednocześnie.
Przyłożyli kwiat do powierzchni lustra i ciągnąc kuzynostwo, weszli w gładką taflę zwierciadła. Nagle rozbłysło jasne światło, rozległ się huk i głośny krzyk. Rozdzieliło ich. Każde wylądowało w innej części świata za lustrem. Demon otrząsnął się z szoku i siarczyście przeklinając. Ruszył przed siebie. Shinigami tymczasem patrzyła z przerażeniem na dusze dookoła niej. Snuły się melancholijnie i smutno. Powoli i ją zaczęły ogarniać nastroje tego miejsca. Wbrew własnej woli dołączyła do dusz. Jej oczy się zamgliły, a ona sama straciła świadomość swoich działań. Po paru chwilach w tej krainie pojawił się Sebastian i rozejrzał się w poszukiwaniu kogokolwiek. Zauważył Annę, podszedł szybko do niej, złapał ją za rękę i zaprowadził za róg jakiegoś budynku. Przycisnął ją do ściany, próbując ją obudzić. Jego działania nie przynosiły efektu. Dziewczyna nieświadomie podniosła dłoń i pogładziła go po policzku. Odtrącił ją odruchowo, ale zaraz się zreflektował, spojrzał na nią smutno i przytulił ją mocno.
- Obudź się. Proszę, wróć do mnie. - Powiedział smutno. Czuł się taki bezradny.
Wtulił twarz w jej włosy. Stali tak przez parę minut. Po chwili jej oczy odzyskały dawny blask, a dziewczyna zaczęła się wybudzać z tego transu.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Część 1: Rozdział 4

Dni w posiadłości Phantomhive mijały dość spokojnie. Jeśli nie liczyć nieudolnej służby oraz dwójki wrogów. Demon i shinigami unikali się, ale mimo wszystko ledwo tolerowali swoje towarzystwo. Dziewczyna szybko polubiła resztę służby. Pewnego ranka stała w kuchni, szykując poranną herbatę. W pewnym momencie wszedł do pomieszczenia Sebastian. Otaksował ją spojrzeniem, podszedł do niej i zaczął rozwiązywać jej fartuch.
- Co ty robisz?! - Zarumieniła się, a jej głos był o ton wyższy, niż by chciała.
- Krzywo zawiązałaś kokardę. - Odpowiedział beznamiętnie. Kiedy skończył klepnął ją lekko w pośladek. Odwróciła się szybko i wymierzyła mu siarczysty policzek.
- Shine! Hentai!(*) - Krzyknęła czerwona na twarzy.
- Nie krzycz z łaski swojej. - Czerwone oczy były równie widoczne, co czerwony ślad po jej dłoni. - Coś przyszło do panicza? - Zmienił szybko temat.
- Jeden list. - Odburknęła, odwracając wzrok. - Przyszedł przed chwilą.
- Dlaczego nie powiedziałaś wcześniej? - Podszedł do stołu i zabrał tacę z filiżanką.
- Bo byłam zajęta powstrzymywaniem cię, przed obmacywaniem mnie. - Udał, że niczego nie usłyszał. Brunetka poszła w jego ślady i już po chwili szli do sypialni swojego państwa.
Obudzili ich, ubrali i zaprowadzili na śniadanie, które niezwłocznie podali. Tam pokojowa podała list. Ciel szybko go przeczytał i podał kopertę kuzynce. Dziewczyna przyjrzała się kartce i cicho westchnęła, oddając kartkę chłopcu.
- Ostatnio w mieście ginie wiele młodych osób. Za każdym razem wygląda to na samobójstwo. Ofiara uderzała z dużą siła głową o lustro. Śmierć następowała natychmiastowo. Królowa prosi byśmy się tym zajęli. - Wytłumaczył powoli hrabia. - Sebastian. Znajdź jakieś ślady.
- Tak jest. - Odpowiedział lokaj.
Demon nie pokazywał się przez cały dzień. Wieczorem pojawił się i powiedział, czego się dowiedział.
- Wszystkie śmierci, mimo że wyglądają na całkowicie niezwiązane ze sobą, łączą trzy fakty. Po pierwsze sposób, w jaki ofiara zmarła. Po drugie na miejscu zbrodni zawsze były obecne niezapominajki. A po trzecie wszystkie zgony następowały w różnych gospodach, oddalonych od siebie o parę kilometrów, w odstępie 2 tygodni.
Chłopiec milczał przez chwilę. W końcu powiedział, że sami muszą to rozwiązać. Postanowił, że pojadą do gospody, którą wytypował Sebastian i wybadają sytuację. Już niecałe dwie godziny później jechali do wskazanej karczmy. Na miejscu usiedli przy jednym ze stolików. Byli w przebraniach, więc nie musieli martwić się o rozpoznanie. Rozejrzeli się po pomieszczeniu. Po za typowym, drewnianym barem, przy którym stał barman, i paroma stolikami, wszystkimi zajętymi, pomiędzy którymi chodziła kelnerka, były także schody na górę, gdzie znajdowały się pokoje do wynajęcia. Siedzieli przez parę minut w ciszy, zastanawiając się jak rozwiązać sprawę, przed kolejnym samobójstwem, które miało nastąpić w przeciągu paru dni. Do ich stolika podeszła młoda kelnerka. Rude włosy miała związane w dwa kitki, a na płowej sukience do kolan miała zaciśnięty czerwony gorset. Uśmiechnęła się figlarnie do Sebastiana.
- Co państwu podać? - Mrugnęła zalotnie do lokaja.
- Co taka urocza dziewczyna jak ty, robi w takim miejscu jak to? - Zapytał, posyłając jej jeden ze swoich najbardziej czarujących uśmiechów. Dziewczyna lekko się zarumieniła.
- To... długa historia. Jak chcesz mogę ci opowiedzieć. - Wyciągnęła do niego rękę, uśmiechając się znacząco.
Chętnie się zgodził i dał zaprowadzić do jednego z pokoi nad salą. Shinigami spojrzała na sufit, który niezauważalnie się zatrząsł. Cicho prychnęła z dezaprobatą. Popatrzyła na Ciela i Livennę. Hrabia zdawał się tym nie przejmować, podobnie jak blondynka, która siedziała obok niego. Po paru minutach ciszy na schodach pojawił się lokaj. Poprawił rękawiczki i usiadł przy ich stoliku.
- Jeśli chcemy się czegoś dowiedzieć, musimy porozmawiać z barmanem.
- Naprawdę... Jak można robić coś takiego bez jakiegokolwiek uczucia między osobą, z którą to robisz? - Spytała pokojowa. - Ja... Nie byłabym w stanie tego tak zrobić... - Szepnęła, spuściwszy wzrok na swoje kolana.
- Możecie skończyć i zająć się pracą? - Nastolatka wskazała głową kontuar.
Posłusznie wstali, podeszli do baru i zaczęli rozmawiać. Demon przejął inicjatywę i starał się skłonić go, do ujawnienia informacji. Po chwili milczenia mężczyzna stwierdził, że nic nie powie.
- Gdyby to była tamta dziewczyna, to dałbyś radę. - Odciągnęła do od baru. - Zostaw to mnie. - Podeszła do barmana, usiadła przed nim, rozpięła dwa pierwsze guziki koszuli, oparła głowę na dłoniach i uśmiechnęła się delikatnie. - Może mi pan pomoże. - Użyła słodkiego, zalotnego głosu.
- W jaki sposób moje dziecko? - Zapatrzył się w jej dekolt. - Nie wiem, czy będę w stanie.
- Wystarczy, że powie mi pan jedną rzecz. - Spojrzał na nią podejrzliwie, w czasie kiedy wyciągnęła z kieszeni mały flakonik, z różowawym płynem w środku. - Jak pan myśli... Te perfumy pasują do mnie? - Spryskała nimi swoją szyję i pochyliła się w jego stronę. Delikatnie wciągnął powietrze. Natychmiastowo jego oczy zmatowiały, a twarz nabrała bezmyślnego wyrazu. Brunetka odsunęła się z tryumfalnym uśmiechem. - To teraz odpowiesz mi na parę pytań.

~~~~~*~~~~~

- A co to za sposób? - Spytał się demon. Stali razem z kuzynostwem na tyłach gospody. Właśnie dowiedzieli się wszystkiego, czego potrzebowali.
- Lepszy niż twój. - Kiedy zobaczyła, że otwiera usta, dodała. - Uprzedzając pytanie. Używam wywaru sporządzonego przez syreny. Ma się te znajomości. - Dopowiedziała sobie ciszej. - Panienko. Co teraz? - Spytała już głośniej.
- Zostaniemy tu na noc, a potem się zobaczy.
Skinęli głowami i poszli do kontuaru. Wszystko wyjaśnili, ale wystąpił pewien problem.
- Niestety w tej chwili nie mamy czterech pokoi, tylko dwa dwuosobowe. - Oboje cicho jęknęli, ale się zgodzili.

~~~~~*~~~~~


Shinigami przeczesała palcami swoje długie włosy. Usiadła na parapecie i zaczęła czytać książkę. Musiała się zrelaksować, a spędzenie nocy w jednym pokoju z demonem niezbyt się jej podobało. Mężczyzna wyszedł z łazienki ubrany tylko w luźną koszulę i czarne spodnie. Lekko się zarumieniła, przyłapując się na wpatrywaniu się w jego tors. Odwróciła szybko wzrok i powróciła do lektury.
- Co tam czytasz? - Spytał uprzejmie, siadając na łóżku. Spojrzała na niego z niekłamanym zdziwieniem.
- A co cię to obchodzi? I skąd ten przyjazny ton?
- Chcę przeżyć spokojnie tą noc. Więc... Co czytasz?
- „Faust”. - Lekko się uśmiechnęła, a na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec, kiedy zdała sobie sprawę ze szybkiego rytmu jej serca. - Sztuka o zakładzie Boga z Mefistofelesem, o duszę tytułowego doktora Fausta. Faust ma ją oddać diabłu, gdy zasmakuje pełni szczęścia i wypowie słowa: trwaj chwilo, jesteś piękna.
- Możecie czytać takie rzeczy?
- A skąd tyle pytań?
- Ciekawi mnie to. - Chwilę milczał, patrząc na jej sylwetkę. - Bawiłaś się kiedyś w pytania i odpowiedzi?
- Jak byłam mała, ale to była naprawdę dawno temu... - Zaśmiała się cicho i zamknęła książkę. - Skoro ty zadałeś mi parę pytań, to teraz moja kolej. - Zamilkła na chwilę. - Jakim jesteś demonem? - Uniósł brwi do góry. - No... Są demony, które były ludźmi, demony, które są upadłymi aniołami i demony, które narodziły się w piekle. - Uśmiechnął się. Jej wiedza imponowała mu.
- Urodziłem się w piekle wiele wieków temu. A ty? - Trochę posmutniała.
- O nas nie można powiedzieć, że się rodzimy... Po za mną jest tylko koło stu kobiet, takich jak ja. Tylko my jesteśmy dość silne, by zbierać duszę, ale nawet nie wiem czy możemy posiadać potomstwo. - Zamknęła oczy i pokręciła głową, odganiając od siebie negatywne myśli. - Teraz ja... Czy to prawda, że w Piekle jest siedem poziomów, tak jak w Niebie?
- Nie poziomy, a kręgi i jest ich dziewięć. Skoro się nie rodzicie, to jak powstajecie?
- Jesteśmy duszami ludzi, którzy popełnili samobójstwo. W ten sposób popełniliśmy grzech, odebraliśmy najważniejszy dar od Boga. Naszą karą, pokutą jest obserwowanie śmierci przez wieki, samemu ją zadając. Co ciekawe nie wszystkie kobiety, które się zabiją zostają shinigami. Zostają nimi tylko te, które jeszcze za życia lub w chwili śmierci popełnią jeszcze jakiś ciężki grzech.
- Jaki ty popełniłaś?
- Ogółem jest moja kolej, wiesz o tym? - Przemilczał jej pytanie, wywracając oczami. Czerwonowłosa cicho westchnęła. - Ja... W momencie śmierci... Nie zrozumiesz tego...
- Więc wytłumacz mi... - Powiedział cicho, patrząc jak dziewczyna wyciera łzy z policzków.
- W momencie śmierci... byłam przy nadziei. Zabiłam siebie i dziecko, które nosiłam... - Szepnęła prawie niesłyszalnie. Nie wiedział co ma odpowiedzieć na to. - To przecież nie możliwe... - Szepnęła. Spojrzał na nią, nie rozumiejąc o czym mówi.
- Co?
- To nie jest możliwe, by nas takimi pokochać... Kim my jesteśmy? Tylko duszą dookoła, której jest ciało, żywa marionetka. Nie jesteśmy warci takiego czystego uczucia, jakim jest miłość... - Podniosła nogi do klatki piersiowej, objęła je ramionami i oparła brodę na kolanach. - Przez ponad 600 lat mojego życia jeszcze nigdy nie słyszałam, by...
- 600 lat? Ile ty masz lat? - Szybko spojrzała na zegarek koło łóżka.
- Jutro, czyli 14 czerwca, o tej porze będę mieć 920 lat. - Popatrzyła na niego zielono-żółtymi oczami. Zdjęła okulary w czerwonych oprawkach. Odpowiedział jej błysk zrozumienia w czerwonych tęczówkach.
- Też jesteś pod kontraktem. Mimo, że nie jesteś demonem zawiązałaś pakt z człowiekiem. Dlaczego?
- Bo kiedy usłyszałam błagalne wołanie panienki, nie mogłam inaczej. To była jedyna możliwość, by ją uratować. Wiesz jak to wyglądało? Wszędzie krew. Przewrócony powóz, a tam ciała mężczyzny i dwóch kobiet. Przegnieciona przez powóz panienka, której życie się już kończyło. Ale w sumie nie narzekam... Ojciec tyle razy opowiadał mi o ludziach, a teraz mogę sama się im przyglądać.
- Ojciec?
- Nauczyciel. Ten który nas uczy, a przede wszystkim wychowuje. Przez to, że się nie rodzimy ktoś musi się nami zajmować. Więc, każdy który osiągnie jakiś tam wiek musi przyjąć do siebie sześciu shinigami.
- I razem żyjecie?
- T-tak. T-to znaczy nie ja i piątka pozostałych wychowanków mojego Ojca.
- Jak to?
- O-on... Zmarł 50 lat temu. Cholera, był jednym z najstarszych i najsilniejszych, a tak skończył. Dalej nie wierzę, że Ojciec nie żyje. - Przerwała na chwilę, dotykając czegoś na szyi. - Zresztą nie tylko ja. Mój brat, przyjaciele wszyscy...
- Brat? - Dlaczego on zadaje coraz głupsze pytania?
- Starszy o 441 lat, ale nie jestem teraz pewna. Zawsze byłam straszna noga jeśli chodzi o daty i ogółem historię, choć pewną jej część przeżyłam. - Oparła się o okno i zaczęła bawić się złotym łańcuszkiem na szyi.
- Co to?
- Prezent od brata na 500 urodziny. - Wyciągnęła zza koszuli złoty krzyżyk. - Kazał mi go nie zdejmować, więc zawsze jest na mojej szyi.
Chwilę siedzieli w milczeniu. W pewnym momencie dziewczyna wstała, podeszła do demona, klęknęła przed nim i chwyciła delikatnie jego dłoń. Spojrzał na nią ze zdziwieniem. Miała gładką, ciepłą skórę. Przejechała opuszkami po jego palcach, zatrzymując się na czarnych paznokciach.
- Właśnie się zastanawiałam... Są naprawdę czarne. - Wyszeptała.
- Są takie od zawsze... - Splotła niepewnie ich palce razem, jakby się zastanawiała, czy dobrze by to wyglądało. Demon cicho się zaśmiał. - Jak to wygląda... Jesteśmy wrogami, a rozmawiamy jak przyjaciele. Nigdy nie myślałem, że między mną a Żniwiarzem dojdzie do takiej sytuacji.
- Bogiem, Bogiem Śmierci. Jezu. Jak chcesz się bawić w ludowe akcenty mogę zacząć nazywać cię borutą. - Odwróciła speszona wzrok. Dziwne myśli kręciły się jej po głowie. Nie powinna, ale zaczęła myśleć i patrzeć na niego, jak na kogoś bliskiego.
W momencie, kiedy chciał jej odpowiedzieć, w okno coś uderzyło. Odskoczyli od siebie. Czerwonowłosa z wahaniem uchyliła je. Do pomieszczenia wleciał gołąb. Wylądował na komodzie i, dumny z siebie, wystawił nóżkę, do której był przywiązany list. Odwiązała go i przeleciała szybko wzrokiem po kartkach.
- Co to? - Wstał ze swojego miejsca i podszedł do niej.
- Raporty, o które prosiłam szefa. I tak muszę mu oddać swoje, więc niezbyt się kłócił. - Z pliku kartek wysunął się skrawek papieru. Schyliła się, podniosła go i rzuciła na niego okiem. Było napisane tylko jedno słowo. Oniemiała patrzyła na nie przez dłuższą chwilę. - Cholera jasna... Jeśli to prawda... Wszystko zaczyna pasować...


(*) Shine! Hentai! - dosłownie Umrzyj! Zboczeniec!

czwartek, 2 kwietnia 2015

Część 1: Rozdział 3

Dzisiaj krótko, ale obiecuję, że wynagrodzę to następnym rozdziałem. Zapraszam i mam nadzieję, że się spodoba.



Białowłosy chłopak wpatrywał się w ziemię u swych stóp. Siedział na szczycie wieży zegarowej. Pod nim dwójka pijaków zaczepiła kobietę lekkich obyczajów. Po chwili zniknęli w jednym z budynków. Chłopak prychnął cicho słysząc ich krzyki. Po paru minutach wyszli sami mężczyźni i zakrwawionym nożem. Skrzywił się, czując nieprzyjemny odór krwi. Przypomniał sobie swojego brata skąpanego w czerwonej posoce. Trzeba było im zostać na swoim miejscu, a nie walczyć w czyjejś wojnie. Na raz poczuł przypływ nienawiści do tego pasożyta. Tylko tamta dziewczyna. Tak delikatna, a jednocześnie silna. Jej osoba fascynowała go, chciał ją posiąść. By była tylko jego. Wyciągnął miecz z pochwy i przyjrzał się srebrzystej klindze. Widział w niej swoją twarz. Piękną, bladą twarz o błękitnych, okoloną białymi lokami. Przeniósł swój wzrok na Księżyc i wyobraził sobie swój miecz skąpany w krwi tego śmiecia. Zeskoczył pewnie na ziemię i poszedł za pijakami.

piątek, 20 marca 2015

Część 1: Rozdział 2


-Shinigami?-zdziwił się Ciel.-Sebastianie, o co tu chodzi?
-Shinigami, czyli Bóg Śmierci. Przychodzi, kiedy człowiek ma umrzeć i zabiera jego duszę. Nigdy wcześniej nie widziałem, by ktoś z was służył człowiekowi. Jak to się stało?-jego oczy rozbłysły czerwienią.
-A co cię to obchodzi.-dziewczyna również przestała ukrywać swoją postać. Włosy zrobiły się czerwone, a oczy zmieniły barwę z ciemnego brązu na zielono-żółty.-To moja sprawa co tu robię. A ty? Niech zgadnę. Jesteś tu pod kontraktem, a jego symbol jest na oku chłopca.-wskazała głową hrabiego.
-Skąd wiedziałaś?-spytał chłopiec.
-Ech. Jestem shinigami. Wbrew myśleniu demonów nie jesteśmy kretynami. Po za tym twój ślad duszy jest naprawdę silny. Nie dziwię się, że jest przy tobie demon.
-Masz coś przeciwko?-oboje ledwo się powstrzymywali przed zaatakowaniem osoby naprzeciw.
-Żebyś chciał wiedzieć. Komplikujecie nam tylko pracę.-przyjęli pozycję obronne, gotowi do walki.
-Dosyć!-przeszkodziło im kuzynostwo jednocześnie.-Macie przestać ze sobą walczyć. To rozkaz.
Spojrzeli na siebie nienawistnie i odwrócili się od siebie. Czerwonowłosa przełknęła przekleństwa, cisnące się jej na usta. Rozwiązała jedną ze wstążek i przeczesała palcami włosy. Powoli wracały do poprzedniej barwy. Ponownie zaplotła je w warkocz. To samo zrobiła z drugim.
-Skoro się już w miarę uspokoiliście, może nas wysłuchacie.-chłopiec przyglądał się służącym.-Liv będzie tu mieszkać przez najbliższe parę lat.
-Parę lat?-spytał z niedowierzaniem Sebastian.-To będzie ciężki czas.
-No nie mów.-warknęła przez zaciśnięte zęby.
-Będziesz tu pracować jako ochmistrzyni. Po za tym twoje obowiązki w stosunku do mnie się nie zmienią.-dopowiedziała hrabina.
-Sebastian.-hrabia zwrócił się do demona.-Oprowadź Annę po posiadłości i trochę wprowadź w pracę. Ja muszę jeszcze porozmawiać z Liv.
Patrząc na siebie z niechęcią, ukłonili się i wyszli na korytarz. Powoli poruszali się po budynku. Mężczyzna ograniczał swoje wypowiedzi do krótkich opisów, co raz to nowych pomieszczeń. Po paru minutach zatrzymał się i odwrócił w jej stronę. Po raz drugi tego dnia zmierzył ją spojrzeniem. Powoli do niej podszedł i podniósł rękę, jakby chciał ją uderzyć. Zamknęła oczy gotowa na cios. Nagle demon potknął się o podwinięty dywan. Upadając na dziewczynę, przewrócił ją na podłogę, lądując na niej w dość dwuznacznej pozycji. Chwilę leżeli w milczeniu. Nagle oboje spojrzeli jednocześnie na klatkę piersiową pokojowej. Lokaj w czasie upadku złapał ją za biust. Nie dłużej niż minutę później rozległ się głośny trzask. Brunetka mocno go spoliczkowała.
-Zboczeniec!-krzyknęła Anna. Była czerwona na twarzy, a rękoma zakrywała piersi.
Czarnowłosy chciał coś jeszcze powiedzieć, ale tylko cicho prychnął i wstał. Złapał ją za dłoń i pociągnął ku sobie. Z impetem na niego wpadła. Zażenowana odskoczyła od niego gwałtownie. Mężczyzna ruszył dalej, ale jak zauważył, że za nim nie idzie, stanął unosząc pytająco brew. Poczekał na nią chwilę i pokazał resztę pokoi. Zaprowadził ją do kuchni i tak przedstawił reszcie służby. Lekko się uśmiechnęła. Twarz jej pojaśniała, zwracając tym samym uwagę Sebastiana. Wyglądała zupełnie inaczej niż kiedy się złościła. Nagle zdał sobie sprawę, że wpatruje się w nią od dobrych paru minut. Otrząsnął się wściekły na siebie i swoje myśli. Reszta dnia zdawała się minąć spokojnie. Wrogowie starali się nie przejmować sobą, co nie zmieniało faktu, że czuli wściekłość, że trafili na siebie. Nawet nie przypuszczali ja zmieni się ich stosunek względem siebie w przyszłości. I to najbliższej przyszłości.

sobota, 14 lutego 2015

Część 1: Rozdział 1

Powóz zatrzymał się przed okazałą posiadłością. Dwupiętrowa, z bogatymi zdobieniami i pokaźnym ogrodem. Przed jej wyjściem stał, na oko 11-letni chłopiec, a obok niego wysoki mężczyzna. Panie wyszły z powozu i przywitały się. Służąca spojrzała w oczy stojącego naprzeciw niej czarnowłosego mężczyźnie. Dopiero teraz mogła się mu dokładnie przyjrzeć. Patrzyła w brązowe oczy z lekkimi czerwonymi błyskami. Miał czarne włosy, których pojedyncze kosmyki opadały mu na jasne czoło. Dziewczynie przeszło przez myśl, czy nie byłyby takie miękkie i delikatne w dotyku na jakie wyglądały. Sprzedała sobie mentalny policzek. Przeniosła swój wzrok na chłopca stojącego obok. Miał ciemne włosy, z granatowymi refleksami. Ale uwagę pokojowej zwróciły jego oczy, a raczej jedno oko o niezwykle niebieskiej barwie. Drugie miał zasłonięte czarną opaską. Wzbudziło to u niej pewne podejrzenia. Jeszcze raz spojrzała na mężczyznę. Chłopiec w czasie jej obserwacji przywitał się z jej panią i zaprowadził je do środka. Czekała tam na nich cała reszta służby złożonej z pokojówki, ogrodnika, kucharza i jeszcze jednego lokaja. Niebieskooki poprosił je do salonu, a czarnowłosy kazał w tym czasie zanieść ich bagaże do ich pokoi. Salon okazał się dużym, ładnie urządzonym pomieszczeniem. Blondynka spojrzała pewnie na chłopca.
-Dostałeś list od Królowej?
-Tak i niezbyt podoba mi się ten pomysł.-jego głos, mimo młodego wieku, był władczy i wyrażał wielką dumę.-Ale skoro tego życzy sobie Jej Wysokość, to ja nie mam nic do gadania.
-Mnie też się to nie podoba Ciel, ale w sumie cieszę się. Zawsze lubiłam tu przyjeżdżać.-uśmiechnęła się lekko.
-Dobrze, że ty, a nie ktoś inny. A właśnie, Livenna jak się czujesz?-dziewczyna pokręciła głową.
-Mówiłam byś używał skróconej wersji mojego imienia. Liv brzmi dużo lepiej niż Livenna. A odpowiadając. Czuję się już lepiej. Ciocia Ann się mną zajmowała, więc rany szybko się goją.-nagle coś sobie przypomniała.-Przepraszam, nie przedstawiłam jeszcze mojej służącej. To Anna Sutcliff, moja nowa pokojowa.
Służąca się lekko ukłoniła. Spojrzała wyczekująco na lokaja, który dalej się nie przedstawił. Jakby czytając w jej myślach, ukłonił się przed nimi.
-Jestem Sebastian Michaelis, lokaj panicza.
Nagle zrozumiała co nie pasowało jej w mężczyźnie. Odsunęła się gwałtownie, rozpoznając czerwone, ironiczne kurwiki w oczach. Wiedziała już dlaczego czuła niepokój, gdy na niego patrzyła. Wszyscy zauważyli jej reakcję. Hrabia i hrabina patrzyli na nią ze zdziwieniem, a lokaj uśmiechał się ironicznie. Odpowiedziała mu tym samym.
-Nie przypuszczałam, że spotkam kogoś takiego jak ty.-powiedziała drwiąco.
-Nie wiem, o czym pani mówi.
-Nie igraj ze mną.-zignorowała oburzone spojrzenie blondynki.-Walczę z wami dośc długo, by was rozpoznać.
-Rety, rety. W takim razem, kim jestem?
-Demonem.-odpowiedziała pewnie.
-Nie myślałem, że tak szybko to odkryjesz. Nie jesteś zwykłą dziewczyną, czyż nie?-stanął naprzeciw niej i zmierzył ją spojrzeniem.-Wielka shinigami.