sobota, 14 lutego 2015

Część 1: Rozdział 1

Powóz zatrzymał się przed okazałą posiadłością. Dwupiętrowa, z bogatymi zdobieniami i pokaźnym ogrodem. Przed jej wyjściem stał, na oko 11-letni chłopiec, a obok niego wysoki mężczyzna. Panie wyszły z powozu i przywitały się. Służąca spojrzała w oczy stojącego naprzeciw niej czarnowłosego mężczyźnie. Dopiero teraz mogła się mu dokładnie przyjrzeć. Patrzyła w brązowe oczy z lekkimi czerwonymi błyskami. Miał czarne włosy, których pojedyncze kosmyki opadały mu na jasne czoło. Dziewczynie przeszło przez myśl, czy nie byłyby takie miękkie i delikatne w dotyku na jakie wyglądały. Sprzedała sobie mentalny policzek. Przeniosła swój wzrok na chłopca stojącego obok. Miał ciemne włosy, z granatowymi refleksami. Ale uwagę pokojowej zwróciły jego oczy, a raczej jedno oko o niezwykle niebieskiej barwie. Drugie miał zasłonięte czarną opaską. Wzbudziło to u niej pewne podejrzenia. Jeszcze raz spojrzała na mężczyznę. Chłopiec w czasie jej obserwacji przywitał się z jej panią i zaprowadził je do środka. Czekała tam na nich cała reszta służby złożonej z pokojówki, ogrodnika, kucharza i jeszcze jednego lokaja. Niebieskooki poprosił je do salonu, a czarnowłosy kazał w tym czasie zanieść ich bagaże do ich pokoi. Salon okazał się dużym, ładnie urządzonym pomieszczeniem. Blondynka spojrzała pewnie na chłopca.
-Dostałeś list od Królowej?
-Tak i niezbyt podoba mi się ten pomysł.-jego głos, mimo młodego wieku, był władczy i wyrażał wielką dumę.-Ale skoro tego życzy sobie Jej Wysokość, to ja nie mam nic do gadania.
-Mnie też się to nie podoba Ciel, ale w sumie cieszę się. Zawsze lubiłam tu przyjeżdżać.-uśmiechnęła się lekko.
-Dobrze, że ty, a nie ktoś inny. A właśnie, Livenna jak się czujesz?-dziewczyna pokręciła głową.
-Mówiłam byś używał skróconej wersji mojego imienia. Liv brzmi dużo lepiej niż Livenna. A odpowiadając. Czuję się już lepiej. Ciocia Ann się mną zajmowała, więc rany szybko się goją.-nagle coś sobie przypomniała.-Przepraszam, nie przedstawiłam jeszcze mojej służącej. To Anna Sutcliff, moja nowa pokojowa.
Służąca się lekko ukłoniła. Spojrzała wyczekująco na lokaja, który dalej się nie przedstawił. Jakby czytając w jej myślach, ukłonił się przed nimi.
-Jestem Sebastian Michaelis, lokaj panicza.
Nagle zrozumiała co nie pasowało jej w mężczyźnie. Odsunęła się gwałtownie, rozpoznając czerwone, ironiczne kurwiki w oczach. Wiedziała już dlaczego czuła niepokój, gdy na niego patrzyła. Wszyscy zauważyli jej reakcję. Hrabia i hrabina patrzyli na nią ze zdziwieniem, a lokaj uśmiechał się ironicznie. Odpowiedziała mu tym samym.
-Nie przypuszczałam, że spotkam kogoś takiego jak ty.-powiedziała drwiąco.
-Nie wiem, o czym pani mówi.
-Nie igraj ze mną.-zignorowała oburzone spojrzenie blondynki.-Walczę z wami dośc długo, by was rozpoznać.
-Rety, rety. W takim razem, kim jestem?
-Demonem.-odpowiedziała pewnie.
-Nie myślałem, że tak szybko to odkryjesz. Nie jesteś zwykłą dziewczyną, czyż nie?-stanął naprzeciw niej i zmierzył ją spojrzeniem.-Wielka shinigami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz