-Shinigami?-zdziwił
się Ciel.-Sebastianie, o co tu chodzi?
-Shinigami,
czyli Bóg Śmierci. Przychodzi, kiedy człowiek ma umrzeć i zabiera
jego duszę. Nigdy wcześniej nie widziałem, by ktoś z was służył
człowiekowi. Jak to się stało?-jego oczy rozbłysły czerwienią.
-A co
cię to obchodzi.-dziewczyna również przestała ukrywać swoją
postać. Włosy zrobiły się czerwone, a oczy zmieniły barwę z
ciemnego brązu na zielono-żółty.-To moja sprawa co tu robię. A
ty? Niech zgadnę. Jesteś tu pod kontraktem, a jego symbol jest na
oku chłopca.-wskazała głową hrabiego.
-Skąd
wiedziałaś?-spytał chłopiec.
-Ech.
Jestem shinigami. Wbrew myśleniu demonów nie jesteśmy kretynami.
Po za tym twój ślad duszy jest naprawdę silny. Nie dziwię się,
że jest przy tobie demon.
-Masz
coś przeciwko?-oboje ledwo się powstrzymywali przed zaatakowaniem
osoby naprzeciw.
-Żebyś
chciał wiedzieć. Komplikujecie nam tylko pracę.-przyjęli pozycję
obronne, gotowi do walki.
-Dosyć!-przeszkodziło
im kuzynostwo jednocześnie.-Macie przestać ze sobą walczyć. To
rozkaz.
Spojrzeli
na siebie nienawistnie i odwrócili się od siebie. Czerwonowłosa
przełknęła przekleństwa, cisnące się jej na usta. Rozwiązała
jedną ze wstążek i przeczesała palcami włosy. Powoli wracały do
poprzedniej barwy. Ponownie zaplotła je w warkocz. To samo zrobiła
z drugim.
-Skoro
się już w miarę uspokoiliście, może nas wysłuchacie.-chłopiec
przyglądał się służącym.-Liv będzie tu mieszkać przez
najbliższe parę lat.
-Parę
lat?-spytał z niedowierzaniem Sebastian.-To będzie ciężki czas.
-No
nie mów.-warknęła przez zaciśnięte zęby.
-Będziesz
tu pracować jako ochmistrzyni. Po za tym twoje obowiązki w stosunku
do mnie się nie zmienią.-dopowiedziała hrabina.
-Sebastian.-hrabia
zwrócił się do demona.-Oprowadź Annę po posiadłości i trochę
wprowadź w pracę. Ja muszę jeszcze porozmawiać z Liv.
Patrząc
na siebie z niechęcią, ukłonili się i wyszli na korytarz. Powoli
poruszali się po budynku. Mężczyzna ograniczał swoje wypowiedzi
do krótkich opisów, co raz to nowych pomieszczeń. Po paru minutach
zatrzymał się i odwrócił w jej stronę. Po raz drugi tego dnia
zmierzył ją spojrzeniem. Powoli do niej podszedł i podniósł
rękę, jakby chciał ją uderzyć. Zamknęła oczy gotowa na cios.
Nagle demon potknął się o podwinięty dywan. Upadając na
dziewczynę, przewrócił ją na podłogę, lądując na niej w dość
dwuznacznej pozycji. Chwilę leżeli w milczeniu. Nagle oboje
spojrzeli jednocześnie na klatkę piersiową pokojowej. Lokaj w
czasie upadku złapał ją za biust. Nie dłużej niż minutę
później rozległ się głośny trzask. Brunetka mocno go
spoliczkowała.
-Zboczeniec!-krzyknęła
Anna. Była czerwona na twarzy, a rękoma zakrywała piersi.
Czarnowłosy
chciał coś jeszcze powiedzieć, ale tylko cicho prychnął i wstał.
Złapał ją za dłoń i pociągnął ku sobie. Z impetem na niego
wpadła. Zażenowana odskoczyła od niego gwałtownie. Mężczyzna
ruszył dalej, ale jak zauważył, że za nim nie idzie, stanął
unosząc pytająco brew. Poczekał na nią chwilę i pokazał resztę
pokoi. Zaprowadził ją do kuchni i tak przedstawił reszcie służby.
Lekko się uśmiechnęła. Twarz jej pojaśniała, zwracając tym
samym uwagę Sebastiana. Wyglądała zupełnie inaczej niż kiedy się
złościła. Nagle zdał sobie sprawę, że wpatruje się w nią od
dobrych paru minut. Otrząsnął się wściekły na siebie i swoje
myśli. Reszta dnia zdawała się minąć spokojnie. Wrogowie starali
się nie przejmować sobą, co nie zmieniało faktu, że czuli
wściekłość, że trafili na siebie. Nawet nie przypuszczali ja
zmieni się ich stosunek względem siebie w przyszłości. I to
najbliższej przyszłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz