piątek, 20 marca 2015

Część 1: Rozdział 2


-Shinigami?-zdziwił się Ciel.-Sebastianie, o co tu chodzi?
-Shinigami, czyli Bóg Śmierci. Przychodzi, kiedy człowiek ma umrzeć i zabiera jego duszę. Nigdy wcześniej nie widziałem, by ktoś z was służył człowiekowi. Jak to się stało?-jego oczy rozbłysły czerwienią.
-A co cię to obchodzi.-dziewczyna również przestała ukrywać swoją postać. Włosy zrobiły się czerwone, a oczy zmieniły barwę z ciemnego brązu na zielono-żółty.-To moja sprawa co tu robię. A ty? Niech zgadnę. Jesteś tu pod kontraktem, a jego symbol jest na oku chłopca.-wskazała głową hrabiego.
-Skąd wiedziałaś?-spytał chłopiec.
-Ech. Jestem shinigami. Wbrew myśleniu demonów nie jesteśmy kretynami. Po za tym twój ślad duszy jest naprawdę silny. Nie dziwię się, że jest przy tobie demon.
-Masz coś przeciwko?-oboje ledwo się powstrzymywali przed zaatakowaniem osoby naprzeciw.
-Żebyś chciał wiedzieć. Komplikujecie nam tylko pracę.-przyjęli pozycję obronne, gotowi do walki.
-Dosyć!-przeszkodziło im kuzynostwo jednocześnie.-Macie przestać ze sobą walczyć. To rozkaz.
Spojrzeli na siebie nienawistnie i odwrócili się od siebie. Czerwonowłosa przełknęła przekleństwa, cisnące się jej na usta. Rozwiązała jedną ze wstążek i przeczesała palcami włosy. Powoli wracały do poprzedniej barwy. Ponownie zaplotła je w warkocz. To samo zrobiła z drugim.
-Skoro się już w miarę uspokoiliście, może nas wysłuchacie.-chłopiec przyglądał się służącym.-Liv będzie tu mieszkać przez najbliższe parę lat.
-Parę lat?-spytał z niedowierzaniem Sebastian.-To będzie ciężki czas.
-No nie mów.-warknęła przez zaciśnięte zęby.
-Będziesz tu pracować jako ochmistrzyni. Po za tym twoje obowiązki w stosunku do mnie się nie zmienią.-dopowiedziała hrabina.
-Sebastian.-hrabia zwrócił się do demona.-Oprowadź Annę po posiadłości i trochę wprowadź w pracę. Ja muszę jeszcze porozmawiać z Liv.
Patrząc na siebie z niechęcią, ukłonili się i wyszli na korytarz. Powoli poruszali się po budynku. Mężczyzna ograniczał swoje wypowiedzi do krótkich opisów, co raz to nowych pomieszczeń. Po paru minutach zatrzymał się i odwrócił w jej stronę. Po raz drugi tego dnia zmierzył ją spojrzeniem. Powoli do niej podszedł i podniósł rękę, jakby chciał ją uderzyć. Zamknęła oczy gotowa na cios. Nagle demon potknął się o podwinięty dywan. Upadając na dziewczynę, przewrócił ją na podłogę, lądując na niej w dość dwuznacznej pozycji. Chwilę leżeli w milczeniu. Nagle oboje spojrzeli jednocześnie na klatkę piersiową pokojowej. Lokaj w czasie upadku złapał ją za biust. Nie dłużej niż minutę później rozległ się głośny trzask. Brunetka mocno go spoliczkowała.
-Zboczeniec!-krzyknęła Anna. Była czerwona na twarzy, a rękoma zakrywała piersi.
Czarnowłosy chciał coś jeszcze powiedzieć, ale tylko cicho prychnął i wstał. Złapał ją za dłoń i pociągnął ku sobie. Z impetem na niego wpadła. Zażenowana odskoczyła od niego gwałtownie. Mężczyzna ruszył dalej, ale jak zauważył, że za nim nie idzie, stanął unosząc pytająco brew. Poczekał na nią chwilę i pokazał resztę pokoi. Zaprowadził ją do kuchni i tak przedstawił reszcie służby. Lekko się uśmiechnęła. Twarz jej pojaśniała, zwracając tym samym uwagę Sebastiana. Wyglądała zupełnie inaczej niż kiedy się złościła. Nagle zdał sobie sprawę, że wpatruje się w nią od dobrych paru minut. Otrząsnął się wściekły na siebie i swoje myśli. Reszta dnia zdawała się minąć spokojnie. Wrogowie starali się nie przejmować sobą, co nie zmieniało faktu, że czuli wściekłość, że trafili na siebie. Nawet nie przypuszczali ja zmieni się ich stosunek względem siebie w przyszłości. I to najbliższej przyszłości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz