Dni
w posiadłości Phantomhive mijały dość spokojnie. Jeśli nie
liczyć nieudolnej służby oraz dwójki wrogów. Demon i shinigami
unikali się, ale mimo wszystko ledwo tolerowali swoje towarzystwo.
Dziewczyna szybko polubiła resztę służby. Pewnego ranka stała w
kuchni, szykując poranną herbatę. W pewnym momencie wszedł do
pomieszczenia Sebastian. Otaksował ją spojrzeniem, podszedł do
niej i zaczął rozwiązywać jej fartuch.
- Co
ty robisz?! - Zarumieniła się, a jej głos był o ton wyższy, niż
by chciała.
-
Krzywo zawiązałaś kokardę. - Odpowiedział beznamiętnie. Kiedy
skończył klepnął ją lekko w pośladek. Odwróciła się szybko i
wymierzyła mu siarczysty policzek.
-
Shine! Hentai!(*) - Krzyknęła czerwona na twarzy.
-
Nie krzycz z łaski swojej. - Czerwone oczy były równie widoczne,
co czerwony ślad po jej dłoni. - Coś przyszło do panicza? -
Zmienił szybko temat.
-
Jeden list. - Odburknęła, odwracając wzrok. - Przyszedł przed
chwilą.
-
Dlaczego nie powiedziałaś wcześniej? - Podszedł do stołu i
zabrał tacę z filiżanką.
- Bo
byłam zajęta powstrzymywaniem cię, przed obmacywaniem mnie. -
Udał, że niczego nie usłyszał. Brunetka poszła w jego ślady i
już po chwili szli do sypialni swojego państwa.
Obudzili
ich, ubrali i zaprowadzili na śniadanie, które niezwłocznie
podali. Tam pokojowa podała list. Ciel szybko go przeczytał i podał
kopertę kuzynce. Dziewczyna przyjrzała się kartce i cicho
westchnęła, oddając kartkę chłopcu.
-
Ostatnio w mieście ginie wiele młodych osób. Za każdym razem
wygląda to na samobójstwo. Ofiara uderzała z dużą siła głową
o lustro. Śmierć następowała natychmiastowo. Królowa prosi byśmy
się tym zajęli. - Wytłumaczył powoli hrabia. - Sebastian. Znajdź
jakieś ślady.
-
Tak jest. - Odpowiedział lokaj.
Demon
nie pokazywał się przez cały dzień. Wieczorem pojawił się i
powiedział, czego się dowiedział.
-
Wszystkie śmierci, mimo że wyglądają na całkowicie niezwiązane
ze sobą, łączą trzy fakty. Po pierwsze sposób, w jaki ofiara
zmarła. Po drugie na miejscu zbrodni zawsze były obecne
niezapominajki. A po trzecie wszystkie zgony następowały w różnych
gospodach, oddalonych od siebie o parę kilometrów, w odstępie 2
tygodni.
Chłopiec
milczał przez chwilę. W końcu powiedział, że sami muszą to
rozwiązać. Postanowił, że pojadą do gospody, którą wytypował
Sebastian i wybadają sytuację. Już niecałe dwie godziny później
jechali do wskazanej karczmy. Na miejscu usiedli przy jednym ze
stolików. Byli w przebraniach, więc nie musieli martwić się o
rozpoznanie. Rozejrzeli się po pomieszczeniu. Po za typowym,
drewnianym barem, przy którym stał barman, i paroma stolikami,
wszystkimi zajętymi, pomiędzy którymi chodziła kelnerka, były
także schody na górę, gdzie znajdowały się pokoje do wynajęcia.
Siedzieli przez parę minut w ciszy, zastanawiając się jak
rozwiązać sprawę, przed kolejnym samobójstwem, które miało
nastąpić w przeciągu paru dni. Do ich stolika podeszła młoda
kelnerka. Rude włosy miała związane w dwa kitki, a na płowej
sukience do kolan miała zaciśnięty czerwony gorset. Uśmiechnęła
się figlarnie do Sebastiana.
- Co
państwu podać? - Mrugnęła zalotnie do lokaja.
- Co
taka urocza dziewczyna jak ty, robi w takim miejscu jak to? -
Zapytał, posyłając jej jeden ze swoich najbardziej czarujących
uśmiechów. Dziewczyna lekko się zarumieniła.
-
To... długa historia. Jak chcesz mogę ci opowiedzieć. - Wyciągnęła
do niego rękę, uśmiechając się znacząco.
Chętnie
się zgodził i dał zaprowadzić do jednego z pokoi nad salą.
Shinigami spojrzała na sufit, który niezauważalnie się zatrząsł.
Cicho prychnęła z dezaprobatą. Popatrzyła na Ciela i Livennę.
Hrabia zdawał się tym nie przejmować, podobnie jak blondynka,
która siedziała obok niego. Po paru minutach ciszy na schodach
pojawił się lokaj. Poprawił rękawiczki i usiadł przy ich
stoliku.
-
Jeśli chcemy się czegoś dowiedzieć, musimy porozmawiać z
barmanem.
-
Naprawdę... Jak można robić coś takiego bez jakiegokolwiek
uczucia między osobą, z którą to robisz? - Spytała pokojowa. -
Ja... Nie byłabym w stanie tego tak zrobić... - Szepnęła,
spuściwszy wzrok na swoje kolana.
-
Możecie skończyć i zająć się pracą? - Nastolatka wskazała
głową kontuar.
Posłusznie
wstali, podeszli do baru i zaczęli rozmawiać. Demon przejął
inicjatywę i starał się skłonić go, do ujawnienia informacji. Po
chwili milczenia mężczyzna stwierdził, że nic nie powie.
-
Gdyby to była tamta dziewczyna, to dałbyś radę. - Odciągnęła
do od baru. - Zostaw to mnie. - Podeszła do barmana, usiadła przed
nim, rozpięła dwa pierwsze guziki koszuli, oparła głowę na
dłoniach i uśmiechnęła się delikatnie. - Może mi pan pomoże. -
Użyła słodkiego, zalotnego głosu.
- W
jaki sposób moje dziecko? - Zapatrzył się w jej dekolt. - Nie
wiem, czy będę w stanie.
-
Wystarczy, że powie mi pan jedną rzecz. - Spojrzał na nią
podejrzliwie, w czasie kiedy wyciągnęła z kieszeni mały flakonik,
z różowawym płynem w środku. - Jak pan myśli... Te perfumy
pasują do mnie? - Spryskała nimi swoją szyję i pochyliła się w
jego stronę. Delikatnie wciągnął powietrze. Natychmiastowo jego
oczy zmatowiały, a twarz nabrała bezmyślnego wyrazu. Brunetka
odsunęła się z tryumfalnym uśmiechem. - To teraz odpowiesz mi na
parę pytań.
~~~~~*~~~~~
- A
co to za sposób? - Spytał się demon. Stali razem z kuzynostwem na
tyłach gospody. Właśnie dowiedzieli się wszystkiego, czego
potrzebowali.
-
Lepszy niż twój. - Kiedy zobaczyła, że otwiera usta, dodała. -
Uprzedzając pytanie. Używam wywaru sporządzonego przez syreny. Ma
się te znajomości. - Dopowiedziała sobie ciszej. - Panienko. Co
teraz? - Spytała już głośniej.
-
Zostaniemy tu na noc, a potem się zobaczy.
Skinęli
głowami i poszli do kontuaru. Wszystko wyjaśnili, ale wystąpił
pewien problem.
-
Niestety w tej chwili nie mamy czterech pokoi, tylko dwa dwuosobowe.
- Oboje cicho jęknęli, ale się zgodzili.
~~~~~*~~~~~
Shinigami
przeczesała palcami swoje długie włosy. Usiadła na parapecie i
zaczęła czytać książkę. Musiała się zrelaksować, a spędzenie
nocy w jednym pokoju z demonem niezbyt się jej podobało. Mężczyzna
wyszedł z łazienki ubrany tylko w luźną koszulę i czarne
spodnie. Lekko się zarumieniła, przyłapując się na wpatrywaniu
się w jego tors. Odwróciła szybko wzrok i powróciła do lektury.
- Co
tam czytasz? - Spytał uprzejmie, siadając na łóżku. Spojrzała
na niego z niekłamanym zdziwieniem.
- A
co cię to obchodzi? I skąd ten przyjazny ton?
-
Chcę przeżyć spokojnie tą noc. Więc... Co czytasz?
-
„Faust”. - Lekko się uśmiechnęła, a na jej policzkach pojawił
się lekki rumieniec, kiedy zdała sobie sprawę ze szybkiego rytmu
jej serca. - Sztuka o zakładzie Boga z Mefistofelesem, o duszę
tytułowego doktora Fausta. Faust ma ją oddać diabłu, gdy
zasmakuje pełni szczęścia i wypowie słowa: trwaj chwilo, jesteś
piękna.
-
Możecie czytać takie rzeczy?
- A
skąd tyle pytań?
-
Ciekawi mnie to. - Chwilę milczał, patrząc na jej sylwetkę. -
Bawiłaś się kiedyś w pytania i odpowiedzi?
-
Jak byłam mała, ale to była naprawdę dawno temu... - Zaśmiała
się cicho i zamknęła książkę. - Skoro ty zadałeś mi parę
pytań, to teraz moja kolej. - Zamilkła na chwilę. - Jakim jesteś
demonem? - Uniósł brwi do góry. - No... Są demony, które były
ludźmi, demony, które są upadłymi aniołami i demony, które
narodziły się w piekle. - Uśmiechnął się. Jej wiedza imponowała
mu.
-
Urodziłem się w piekle wiele wieków temu. A ty? - Trochę
posmutniała.
- O
nas nie można powiedzieć, że się rodzimy... Po za mną jest tylko
koło stu kobiet, takich jak ja. Tylko my jesteśmy dość silne, by
zbierać duszę, ale nawet nie wiem czy możemy posiadać potomstwo.
- Zamknęła oczy i pokręciła głową, odganiając od siebie
negatywne myśli. - Teraz ja... Czy to prawda, że w Piekle jest
siedem poziomów, tak jak w Niebie?
-
Nie poziomy, a kręgi i jest ich dziewięć. Skoro się nie rodzicie,
to jak powstajecie?
-
Jesteśmy duszami ludzi, którzy popełnili samobójstwo. W ten
sposób popełniliśmy grzech, odebraliśmy najważniejszy dar od
Boga. Naszą karą, pokutą jest obserwowanie śmierci przez wieki,
samemu ją zadając. Co ciekawe nie wszystkie kobiety, które się
zabiją zostają shinigami. Zostają nimi tylko te, które jeszcze za
życia lub w chwili śmierci popełnią jeszcze jakiś ciężki
grzech.
-
Jaki ty popełniłaś?
-
Ogółem jest moja kolej, wiesz o tym? - Przemilczał jej pytanie,
wywracając oczami. Czerwonowłosa cicho westchnęła. - Ja... W
momencie śmierci... Nie zrozumiesz tego...
-
Więc wytłumacz mi... - Powiedział cicho, patrząc jak dziewczyna
wyciera łzy z policzków.
- W
momencie śmierci... byłam przy nadziei. Zabiłam siebie i dziecko,
które nosiłam... - Szepnęła prawie niesłyszalnie. Nie wiedział
co ma odpowiedzieć na to. - To przecież nie możliwe... - Szepnęła.
Spojrzał na nią, nie rozumiejąc o czym mówi.
-
Co?
- To
nie jest możliwe, by nas takimi pokochać... Kim my jesteśmy? Tylko
duszą dookoła, której jest ciało, żywa marionetka. Nie jesteśmy
warci takiego czystego uczucia, jakim jest miłość... - Podniosła
nogi do klatki piersiowej, objęła je ramionami i oparła brodę na
kolanach. - Przez ponad 600 lat mojego życia jeszcze nigdy nie
słyszałam, by...
-
600 lat? Ile ty masz lat? - Szybko spojrzała na zegarek koło łóżka.
-
Jutro, czyli 14 czerwca, o tej porze będę mieć 920 lat. -
Popatrzyła na niego zielono-żółtymi oczami. Zdjęła okulary w
czerwonych oprawkach. Odpowiedział jej błysk zrozumienia w
czerwonych tęczówkach.
-
Też jesteś pod kontraktem. Mimo, że nie jesteś demonem zawiązałaś
pakt z człowiekiem. Dlaczego?
- Bo
kiedy usłyszałam błagalne wołanie panienki, nie mogłam inaczej.
To była jedyna możliwość, by ją uratować. Wiesz jak to
wyglądało? Wszędzie krew. Przewrócony powóz, a tam ciała
mężczyzny i dwóch kobiet. Przegnieciona przez powóz panienka,
której życie się już kończyło. Ale w sumie nie narzekam...
Ojciec tyle razy opowiadał mi o ludziach, a teraz mogę sama się im
przyglądać.
-
Ojciec?
-
Nauczyciel. Ten który nas uczy, a przede wszystkim wychowuje. Przez
to, że się nie rodzimy ktoś musi się nami zajmować. Więc, każdy
który osiągnie jakiś tam wiek musi przyjąć do siebie sześciu
shinigami.
- I
razem żyjecie?
-
T-tak. T-to znaczy nie ja i piątka pozostałych wychowanków mojego
Ojca.
-
Jak to?
-
O-on... Zmarł 50 lat temu. Cholera, był jednym z najstarszych i
najsilniejszych, a tak skończył. Dalej nie wierzę, że Ojciec nie
żyje. - Przerwała na chwilę, dotykając czegoś na szyi. - Zresztą
nie tylko ja. Mój brat, przyjaciele wszyscy...
-
Brat? - Dlaczego on zadaje coraz głupsze pytania?
-
Starszy o 441 lat, ale nie jestem teraz pewna. Zawsze byłam straszna
noga jeśli chodzi o daty i ogółem historię, choć pewną jej
część przeżyłam. - Oparła się o okno i zaczęła bawić się
złotym łańcuszkiem na szyi.
- Co
to?
-
Prezent od brata na 500 urodziny. - Wyciągnęła zza koszuli złoty
krzyżyk. - Kazał mi go nie zdejmować, więc zawsze jest na mojej
szyi.
Chwilę
siedzieli w milczeniu. W pewnym momencie dziewczyna wstała, podeszła
do demona, klęknęła przed nim i chwyciła delikatnie jego dłoń.
Spojrzał na nią ze zdziwieniem. Miała gładką, ciepłą skórę.
Przejechała opuszkami po jego palcach, zatrzymując się na czarnych
paznokciach.
-
Właśnie się zastanawiałam... Są naprawdę czarne. - Wyszeptała.
- Są
takie od zawsze... - Splotła niepewnie ich palce razem, jakby się
zastanawiała, czy dobrze by to wyglądało. Demon cicho się
zaśmiał. - Jak to wygląda... Jesteśmy wrogami, a rozmawiamy jak
przyjaciele. Nigdy nie myślałem, że między mną a Żniwiarzem
dojdzie do takiej sytuacji.
-
Bogiem, Bogiem Śmierci. Jezu. Jak chcesz się bawić w ludowe
akcenty mogę zacząć nazywać cię borutą. - Odwróciła speszona
wzrok. Dziwne myśli kręciły się jej po głowie. Nie powinna, ale
zaczęła myśleć i patrzeć na niego, jak na kogoś bliskiego.
W
momencie, kiedy chciał jej odpowiedzieć, w okno coś uderzyło.
Odskoczyli od siebie. Czerwonowłosa z wahaniem uchyliła je. Do
pomieszczenia wleciał gołąb. Wylądował na komodzie i, dumny z
siebie, wystawił nóżkę, do której był przywiązany list.
Odwiązała go i przeleciała szybko wzrokiem po kartkach.
- Co
to? - Wstał ze swojego miejsca i podszedł do niej.
-
Raporty, o które prosiłam szefa. I tak muszę mu oddać swoje, więc
niezbyt się kłócił. - Z pliku kartek wysunął się skrawek
papieru. Schyliła się, podniosła go i rzuciła na niego okiem.
Było napisane tylko jedno słowo. Oniemiała patrzyła na nie przez
dłuższą chwilę. - Cholera jasna... Jeśli to prawda... Wszystko
zaczyna pasować...
(*)
Shine! Hentai! - dosłownie Umrzyj! Zboczeniec!
Wielbię Cię, wiesz? ;) Taka błoga atmosfera była. I te informacje :33
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne!