wtorek, 25 sierpnia 2015

Część 1: Rozdział 4

Dni w posiadłości Phantomhive mijały dość spokojnie. Jeśli nie liczyć nieudolnej służby oraz dwójki wrogów. Demon i shinigami unikali się, ale mimo wszystko ledwo tolerowali swoje towarzystwo. Dziewczyna szybko polubiła resztę służby. Pewnego ranka stała w kuchni, szykując poranną herbatę. W pewnym momencie wszedł do pomieszczenia Sebastian. Otaksował ją spojrzeniem, podszedł do niej i zaczął rozwiązywać jej fartuch.
- Co ty robisz?! - Zarumieniła się, a jej głos był o ton wyższy, niż by chciała.
- Krzywo zawiązałaś kokardę. - Odpowiedział beznamiętnie. Kiedy skończył klepnął ją lekko w pośladek. Odwróciła się szybko i wymierzyła mu siarczysty policzek.
- Shine! Hentai!(*) - Krzyknęła czerwona na twarzy.
- Nie krzycz z łaski swojej. - Czerwone oczy były równie widoczne, co czerwony ślad po jej dłoni. - Coś przyszło do panicza? - Zmienił szybko temat.
- Jeden list. - Odburknęła, odwracając wzrok. - Przyszedł przed chwilą.
- Dlaczego nie powiedziałaś wcześniej? - Podszedł do stołu i zabrał tacę z filiżanką.
- Bo byłam zajęta powstrzymywaniem cię, przed obmacywaniem mnie. - Udał, że niczego nie usłyszał. Brunetka poszła w jego ślady i już po chwili szli do sypialni swojego państwa.
Obudzili ich, ubrali i zaprowadzili na śniadanie, które niezwłocznie podali. Tam pokojowa podała list. Ciel szybko go przeczytał i podał kopertę kuzynce. Dziewczyna przyjrzała się kartce i cicho westchnęła, oddając kartkę chłopcu.
- Ostatnio w mieście ginie wiele młodych osób. Za każdym razem wygląda to na samobójstwo. Ofiara uderzała z dużą siła głową o lustro. Śmierć następowała natychmiastowo. Królowa prosi byśmy się tym zajęli. - Wytłumaczył powoli hrabia. - Sebastian. Znajdź jakieś ślady.
- Tak jest. - Odpowiedział lokaj.
Demon nie pokazywał się przez cały dzień. Wieczorem pojawił się i powiedział, czego się dowiedział.
- Wszystkie śmierci, mimo że wyglądają na całkowicie niezwiązane ze sobą, łączą trzy fakty. Po pierwsze sposób, w jaki ofiara zmarła. Po drugie na miejscu zbrodni zawsze były obecne niezapominajki. A po trzecie wszystkie zgony następowały w różnych gospodach, oddalonych od siebie o parę kilometrów, w odstępie 2 tygodni.
Chłopiec milczał przez chwilę. W końcu powiedział, że sami muszą to rozwiązać. Postanowił, że pojadą do gospody, którą wytypował Sebastian i wybadają sytuację. Już niecałe dwie godziny później jechali do wskazanej karczmy. Na miejscu usiedli przy jednym ze stolików. Byli w przebraniach, więc nie musieli martwić się o rozpoznanie. Rozejrzeli się po pomieszczeniu. Po za typowym, drewnianym barem, przy którym stał barman, i paroma stolikami, wszystkimi zajętymi, pomiędzy którymi chodziła kelnerka, były także schody na górę, gdzie znajdowały się pokoje do wynajęcia. Siedzieli przez parę minut w ciszy, zastanawiając się jak rozwiązać sprawę, przed kolejnym samobójstwem, które miało nastąpić w przeciągu paru dni. Do ich stolika podeszła młoda kelnerka. Rude włosy miała związane w dwa kitki, a na płowej sukience do kolan miała zaciśnięty czerwony gorset. Uśmiechnęła się figlarnie do Sebastiana.
- Co państwu podać? - Mrugnęła zalotnie do lokaja.
- Co taka urocza dziewczyna jak ty, robi w takim miejscu jak to? - Zapytał, posyłając jej jeden ze swoich najbardziej czarujących uśmiechów. Dziewczyna lekko się zarumieniła.
- To... długa historia. Jak chcesz mogę ci opowiedzieć. - Wyciągnęła do niego rękę, uśmiechając się znacząco.
Chętnie się zgodził i dał zaprowadzić do jednego z pokoi nad salą. Shinigami spojrzała na sufit, który niezauważalnie się zatrząsł. Cicho prychnęła z dezaprobatą. Popatrzyła na Ciela i Livennę. Hrabia zdawał się tym nie przejmować, podobnie jak blondynka, która siedziała obok niego. Po paru minutach ciszy na schodach pojawił się lokaj. Poprawił rękawiczki i usiadł przy ich stoliku.
- Jeśli chcemy się czegoś dowiedzieć, musimy porozmawiać z barmanem.
- Naprawdę... Jak można robić coś takiego bez jakiegokolwiek uczucia między osobą, z którą to robisz? - Spytała pokojowa. - Ja... Nie byłabym w stanie tego tak zrobić... - Szepnęła, spuściwszy wzrok na swoje kolana.
- Możecie skończyć i zająć się pracą? - Nastolatka wskazała głową kontuar.
Posłusznie wstali, podeszli do baru i zaczęli rozmawiać. Demon przejął inicjatywę i starał się skłonić go, do ujawnienia informacji. Po chwili milczenia mężczyzna stwierdził, że nic nie powie.
- Gdyby to była tamta dziewczyna, to dałbyś radę. - Odciągnęła do od baru. - Zostaw to mnie. - Podeszła do barmana, usiadła przed nim, rozpięła dwa pierwsze guziki koszuli, oparła głowę na dłoniach i uśmiechnęła się delikatnie. - Może mi pan pomoże. - Użyła słodkiego, zalotnego głosu.
- W jaki sposób moje dziecko? - Zapatrzył się w jej dekolt. - Nie wiem, czy będę w stanie.
- Wystarczy, że powie mi pan jedną rzecz. - Spojrzał na nią podejrzliwie, w czasie kiedy wyciągnęła z kieszeni mały flakonik, z różowawym płynem w środku. - Jak pan myśli... Te perfumy pasują do mnie? - Spryskała nimi swoją szyję i pochyliła się w jego stronę. Delikatnie wciągnął powietrze. Natychmiastowo jego oczy zmatowiały, a twarz nabrała bezmyślnego wyrazu. Brunetka odsunęła się z tryumfalnym uśmiechem. - To teraz odpowiesz mi na parę pytań.

~~~~~*~~~~~

- A co to za sposób? - Spytał się demon. Stali razem z kuzynostwem na tyłach gospody. Właśnie dowiedzieli się wszystkiego, czego potrzebowali.
- Lepszy niż twój. - Kiedy zobaczyła, że otwiera usta, dodała. - Uprzedzając pytanie. Używam wywaru sporządzonego przez syreny. Ma się te znajomości. - Dopowiedziała sobie ciszej. - Panienko. Co teraz? - Spytała już głośniej.
- Zostaniemy tu na noc, a potem się zobaczy.
Skinęli głowami i poszli do kontuaru. Wszystko wyjaśnili, ale wystąpił pewien problem.
- Niestety w tej chwili nie mamy czterech pokoi, tylko dwa dwuosobowe. - Oboje cicho jęknęli, ale się zgodzili.

~~~~~*~~~~~


Shinigami przeczesała palcami swoje długie włosy. Usiadła na parapecie i zaczęła czytać książkę. Musiała się zrelaksować, a spędzenie nocy w jednym pokoju z demonem niezbyt się jej podobało. Mężczyzna wyszedł z łazienki ubrany tylko w luźną koszulę i czarne spodnie. Lekko się zarumieniła, przyłapując się na wpatrywaniu się w jego tors. Odwróciła szybko wzrok i powróciła do lektury.
- Co tam czytasz? - Spytał uprzejmie, siadając na łóżku. Spojrzała na niego z niekłamanym zdziwieniem.
- A co cię to obchodzi? I skąd ten przyjazny ton?
- Chcę przeżyć spokojnie tą noc. Więc... Co czytasz?
- „Faust”. - Lekko się uśmiechnęła, a na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec, kiedy zdała sobie sprawę ze szybkiego rytmu jej serca. - Sztuka o zakładzie Boga z Mefistofelesem, o duszę tytułowego doktora Fausta. Faust ma ją oddać diabłu, gdy zasmakuje pełni szczęścia i wypowie słowa: trwaj chwilo, jesteś piękna.
- Możecie czytać takie rzeczy?
- A skąd tyle pytań?
- Ciekawi mnie to. - Chwilę milczał, patrząc na jej sylwetkę. - Bawiłaś się kiedyś w pytania i odpowiedzi?
- Jak byłam mała, ale to była naprawdę dawno temu... - Zaśmiała się cicho i zamknęła książkę. - Skoro ty zadałeś mi parę pytań, to teraz moja kolej. - Zamilkła na chwilę. - Jakim jesteś demonem? - Uniósł brwi do góry. - No... Są demony, które były ludźmi, demony, które są upadłymi aniołami i demony, które narodziły się w piekle. - Uśmiechnął się. Jej wiedza imponowała mu.
- Urodziłem się w piekle wiele wieków temu. A ty? - Trochę posmutniała.
- O nas nie można powiedzieć, że się rodzimy... Po za mną jest tylko koło stu kobiet, takich jak ja. Tylko my jesteśmy dość silne, by zbierać duszę, ale nawet nie wiem czy możemy posiadać potomstwo. - Zamknęła oczy i pokręciła głową, odganiając od siebie negatywne myśli. - Teraz ja... Czy to prawda, że w Piekle jest siedem poziomów, tak jak w Niebie?
- Nie poziomy, a kręgi i jest ich dziewięć. Skoro się nie rodzicie, to jak powstajecie?
- Jesteśmy duszami ludzi, którzy popełnili samobójstwo. W ten sposób popełniliśmy grzech, odebraliśmy najważniejszy dar od Boga. Naszą karą, pokutą jest obserwowanie śmierci przez wieki, samemu ją zadając. Co ciekawe nie wszystkie kobiety, które się zabiją zostają shinigami. Zostają nimi tylko te, które jeszcze za życia lub w chwili śmierci popełnią jeszcze jakiś ciężki grzech.
- Jaki ty popełniłaś?
- Ogółem jest moja kolej, wiesz o tym? - Przemilczał jej pytanie, wywracając oczami. Czerwonowłosa cicho westchnęła. - Ja... W momencie śmierci... Nie zrozumiesz tego...
- Więc wytłumacz mi... - Powiedział cicho, patrząc jak dziewczyna wyciera łzy z policzków.
- W momencie śmierci... byłam przy nadziei. Zabiłam siebie i dziecko, które nosiłam... - Szepnęła prawie niesłyszalnie. Nie wiedział co ma odpowiedzieć na to. - To przecież nie możliwe... - Szepnęła. Spojrzał na nią, nie rozumiejąc o czym mówi.
- Co?
- To nie jest możliwe, by nas takimi pokochać... Kim my jesteśmy? Tylko duszą dookoła, której jest ciało, żywa marionetka. Nie jesteśmy warci takiego czystego uczucia, jakim jest miłość... - Podniosła nogi do klatki piersiowej, objęła je ramionami i oparła brodę na kolanach. - Przez ponad 600 lat mojego życia jeszcze nigdy nie słyszałam, by...
- 600 lat? Ile ty masz lat? - Szybko spojrzała na zegarek koło łóżka.
- Jutro, czyli 14 czerwca, o tej porze będę mieć 920 lat. - Popatrzyła na niego zielono-żółtymi oczami. Zdjęła okulary w czerwonych oprawkach. Odpowiedział jej błysk zrozumienia w czerwonych tęczówkach.
- Też jesteś pod kontraktem. Mimo, że nie jesteś demonem zawiązałaś pakt z człowiekiem. Dlaczego?
- Bo kiedy usłyszałam błagalne wołanie panienki, nie mogłam inaczej. To była jedyna możliwość, by ją uratować. Wiesz jak to wyglądało? Wszędzie krew. Przewrócony powóz, a tam ciała mężczyzny i dwóch kobiet. Przegnieciona przez powóz panienka, której życie się już kończyło. Ale w sumie nie narzekam... Ojciec tyle razy opowiadał mi o ludziach, a teraz mogę sama się im przyglądać.
- Ojciec?
- Nauczyciel. Ten który nas uczy, a przede wszystkim wychowuje. Przez to, że się nie rodzimy ktoś musi się nami zajmować. Więc, każdy który osiągnie jakiś tam wiek musi przyjąć do siebie sześciu shinigami.
- I razem żyjecie?
- T-tak. T-to znaczy nie ja i piątka pozostałych wychowanków mojego Ojca.
- Jak to?
- O-on... Zmarł 50 lat temu. Cholera, był jednym z najstarszych i najsilniejszych, a tak skończył. Dalej nie wierzę, że Ojciec nie żyje. - Przerwała na chwilę, dotykając czegoś na szyi. - Zresztą nie tylko ja. Mój brat, przyjaciele wszyscy...
- Brat? - Dlaczego on zadaje coraz głupsze pytania?
- Starszy o 441 lat, ale nie jestem teraz pewna. Zawsze byłam straszna noga jeśli chodzi o daty i ogółem historię, choć pewną jej część przeżyłam. - Oparła się o okno i zaczęła bawić się złotym łańcuszkiem na szyi.
- Co to?
- Prezent od brata na 500 urodziny. - Wyciągnęła zza koszuli złoty krzyżyk. - Kazał mi go nie zdejmować, więc zawsze jest na mojej szyi.
Chwilę siedzieli w milczeniu. W pewnym momencie dziewczyna wstała, podeszła do demona, klęknęła przed nim i chwyciła delikatnie jego dłoń. Spojrzał na nią ze zdziwieniem. Miała gładką, ciepłą skórę. Przejechała opuszkami po jego palcach, zatrzymując się na czarnych paznokciach.
- Właśnie się zastanawiałam... Są naprawdę czarne. - Wyszeptała.
- Są takie od zawsze... - Splotła niepewnie ich palce razem, jakby się zastanawiała, czy dobrze by to wyglądało. Demon cicho się zaśmiał. - Jak to wygląda... Jesteśmy wrogami, a rozmawiamy jak przyjaciele. Nigdy nie myślałem, że między mną a Żniwiarzem dojdzie do takiej sytuacji.
- Bogiem, Bogiem Śmierci. Jezu. Jak chcesz się bawić w ludowe akcenty mogę zacząć nazywać cię borutą. - Odwróciła speszona wzrok. Dziwne myśli kręciły się jej po głowie. Nie powinna, ale zaczęła myśleć i patrzeć na niego, jak na kogoś bliskiego.
W momencie, kiedy chciał jej odpowiedzieć, w okno coś uderzyło. Odskoczyli od siebie. Czerwonowłosa z wahaniem uchyliła je. Do pomieszczenia wleciał gołąb. Wylądował na komodzie i, dumny z siebie, wystawił nóżkę, do której był przywiązany list. Odwiązała go i przeleciała szybko wzrokiem po kartkach.
- Co to? - Wstał ze swojego miejsca i podszedł do niej.
- Raporty, o które prosiłam szefa. I tak muszę mu oddać swoje, więc niezbyt się kłócił. - Z pliku kartek wysunął się skrawek papieru. Schyliła się, podniosła go i rzuciła na niego okiem. Było napisane tylko jedno słowo. Oniemiała patrzyła na nie przez dłuższą chwilę. - Cholera jasna... Jeśli to prawda... Wszystko zaczyna pasować...


(*) Shine! Hentai! - dosłownie Umrzyj! Zboczeniec!