sobota, 27 lutego 2016

Część 1: Rozdział 7


Dziewczyna złapała się odruchowo za głowę. Cicho jęknęła, czując nieprzyjemny uścisk na brzuchu w okolicy rany. Otworzyła powoli oczy, ale zaraz je zamknęła, oślepiona zachodzącym słońcem.
- O. Już się obudziłaś. - Podniosła trochę wzrok. Spojrzała w czerwone tęczówki demona.
- Czemu to ja muszę mdleć? - Spytała retorycznie, ponownie zamykając oczy. W jego ramionach było jej wygodnie i ciepło. Nie chciała ich opuszczać.
Zapanowała między nimi cisza. Bardziej napięta i niekomfortowa niż dotychczas. To przez ten pocałunek. Tylko co się zmieniło? Żadne nie potrafiło odpowiedzieć sobie na to jedno pytanie. Shinigami odetchnęła głęboko, czując dusze Ciela i Livenny, wyróżniające się spośród innych. Doskonale zdawała sobie sprawę, że Sebastian także ich czuje.
- Postaw mnie na ziemi. - Powiedziała cicho. - Nie mogę się tak pokazać.
- Czy twoje rany leczą się tak, jak moje? - Zignorował ją i dalej szedł prosto.
- T-tak… Raczej tak… - Wtuliła twarz w jego koszulę. Poczuła ledwo wyczuwalny zapach przypraw korzennych i róż.
- Za chwilę będziemy na miejscu. - Stwierdził i przyspieszył kroku.
Przed nimi rozpościerało się duże, barwne miasto. Uliczki i budynki były przystrojone w girlandy i kwiaty. Wyglądało jakby trwał jakiś festyn. Mijane przez nich dusze były uśmiechnięte i roześmiane. Oboje spojrzeli na siebie i zaczęli się rozglądać za kuzynostwem. Po paru minutach zauważyli ich siedzących na jakiejś ławce. Blondynka podniosła na nich wzrok i słodko się uśmiechnęła.
- Wyglądacie uroczo~ - Cicho jęknęła, słysząc swój przesłodzony głosi ukryła twarz w dłoniach. - Zabijcie mnie teraz…
Demon podniósł pytająco brew, a shinigami zarumieniła się. Spojrzała szybko na niego. Mężczyzna niechętnie postawił ją na ziemi. Poprawiła swój strój i przelotnie popatrzyła na rany. Nie było po nich śladu, po za zaschniętą na ubraniu i skórze krwią.
- W takich momentach jak ten, naprawdę się cieszę, że nie jestem demonem. - Szepnęła do siebie.
- Wiesz… Jesteś głupia i nieodpowiedzialna.
- Co żeś powiedział?! - Warknęła.
- To, co słyszałaś. Dałaś się podejść i zranić. - Stwierdziła stając przed nią.
- Wcale, że nie! - Wykrzyknęła. Jak on śmiał tak twierdzić?!
- Wcale, że tak! - Odpowiedział jej tym samym tonem.
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Nie!
- Tak!
- Skończycie się łaskawie kłócić?! - Wtrącił się Ciel.
- Tak. - Odparła czerwonowłosa, krzyżując ręce na piersiach.
- Nie. - Zaprzeczył demon, patrząc na nią purpurowymi oczami.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Czy to ja nie miałam mówić „nie”?! - Odwróciła się od niego, myśląc nad tym. Nastolatkowie popatrzyli po sobie i ciężko westchnęli nad swoimi służącymi. Oboje wstali.
- A skupiając się na ważniejszych kwestiach… - Zaczął szarowłosy.
- Jak my się stąd wydostaniemy? - Dokończyła Livenna.
- Wystarczy, że przejdziemy przez lustro. - Stwierdził Sebastian, jakby była to największa oczywistość na świecie. - A przynajmniej mam taką nadzieję… - Końcówkę mruknął pod nosem.
Anna przewróciła oczami, ale mimo wszystko poszła za lokajem, gdziekolwiek ich prowadził. I tak nie miała lepszego pomysłu, co mogłaby zrobić. Brunet poprowadził ich wieloma krętymi uliczkami, aż w końcu natrafili na dom, wyglądający na opuszczony. Tynk odpadał ze ścian, parę okien było wybitych, a drzwi wyglądały jakby miały zaraz wypaść z zawiasów. Demoniczny lokaj nawet nie zdążył dotknąć drewna, z którego zrobione były drzwi, bo te od razu się rozpadły, wzniecając chmurę kurzu i pyłu. Wszyscy zasłonili usta i nosy, by się przed nią uchronić. Sebastian trochę się rozejrzał po wnętrz, które tylko potwierdzało stan budynku. Tapeta odrywająca się od ścian, pajęczyny w kątach, kurz na każdym meblu, który nie był osłonięty.
- Skąd wiesz, że tu będzie jakiekolwiek lustro? A raczej lustro, które nie jest popękane i nadaje się jako przejście? - Spytała sceptycznie shinigami, stając za nim.
- Zgaduję. - Wzruszył ramionami, dalej się rozglądając. W pewnym momencie zauważył odblask światła spod jednej z plandek, stojących przy ścianie. Uśmiechnął się tryumfalnie, patrząc na nią. - Znalazłem. - Nie skomentowała tego tylko szybko go minęła.
Podeszła w odpowiednie miejsce. Szybkim ruchem zabrała materiał, wzniecając kolejną chmurę kurzu. Zaczęła kaszleć, a koło niej przebiegł pająk. Pisnęła głośno i odskoczyła, wpadając jednocześnie na Sebastiana. Kuzynostwo popatrzyło na nią, ale zaraz podeszło do lustra.
- Coś się stało?
- T-tam był pająk… - Wykrztusiła , bardziej blada niż zwykle. - J-jak ja nie znoszę tych--
- Ktoś się boi małych pajączków? - Zakpił z uśmiechem.
- Pieprz się. - Warknęła na tyle głośno, by tylko on ją usłyszał.
- A co to za słownictwo? Kobiecie nie przystoi.
- Gdybyś mieszkał przez dziewięćdziesiąt procent swojego życia z szóstką facetów w jednym mieszkaniu, pracował z kolejną osiemdziesiątką i przyjaźnił jedynie z czwórką dziewczyn, to też byś potrafił przeklinać. - Fuknęła. Przełknęła ślinę i ponownie podeszła do nastolatków. Wyciągnęła chusteczkę z kieszeni sukienki i przetarła brudną powierzchnię zwierciadła.
- Jak mam dostać się z powrotem? - Spytała cicho blondynka.
- W ten sposób. - Odpowiedziała jej shinigami, złapała ją za rękę i pociągnęła za sobą w stronę tafli lustro. - Widzimy się po drugiej stronie! - Krzyknęła do Sebastiana i Ciela, a sama z dziewczynką przekroczyła granicę między światami.
Znalazły się ponownie w pokoju w zajeździe, z którego wyruszali. Po chwili koło nich pojawili się chłopacy. Nie czekając już na nic, opuścili karczmę i wrócili do posiadłości Phantomhive.